...opowieść o miłości-zawsze takiej samej-niemej ze wzruszenia,bolesnej,pierwszej.
Opowieść o przemianach jakie stają się w nas pod wpływem lat,zdarzeń,ludzi.
Opowieść o niegasnącej potrzebie życia i doświadczania tego,co jest przynależne życiu.To opowieść o najważniejszym z ważnych-o sercu-kobiety,matki.
O pragnieniu bycia na przekór losowi.Zapraszam....
...czas kurczy się nieoczekiwanie,wypełniona nim jestem już tylko w połowie i zaczynam podejrzewać,że gaśnie we mnie ostatnie żywe włókno ten ogień coś mi przypomina ale coraz trudniej sobie przypomnieć i czuję jak drwią ze mnie złośliwe wskazówki-bo jak można być tak głupim i uwierzyć iskrom?
...czas kurczy się nieoczekiwanie,już nie wypełnia,jedynie obmywa kolejny dzień mija zupełnie naturalnie,pozbawiony sensu wygryzam spod skóry resztę nadziei,że jednak ogień był prawdziwy
...a jednak wracają ci,którzy byli tak daleko a jednak nie całkiem można odejść gdy było się blisko i zapomnieć gdy zapomnienie nie nadchodzi-z każdym uderzeniem zegara coraz szybciej cofają się godziny i sen w kolorze liści zza twojego okna przypomina o deszczu,w którym stała ona,czekając na niego................. ...a jednak wracają ci,którzy już zabliźnieni,którzy wiele nas kosztowali,których pamiętamy choć to już jedynie pamięć,nic więcej palimy światełka pozwalamy odchodzić w zapachu który ciągle taki sam lecz nie ten sam na zawsze ...a jednak to jest możliwe tak być,tak powracać tak odchodzić by nie odejść na zawsze
...opowiem o tym światu,wykrzyczę obłokom usłyszą mnie ptaki i korzenie drzew, zaśpiewam najgłośniej jak potrafię, że jestem że czuję że mogę że wiem ...będę-dla przyjaciół,dla mrówek nawet dla kota sąsiadów ...opowiem to tobie,który ciągle nie wierzysz,nazwę rzeczy po imieniu,udowodnię ci,że można jeśli się chce ...napiszę,wyrysuję,wyrzeźbię poznasz po kształtach bo nauczę cię patrzeć sercem
...kiedy jestem zła,nie podchodź bo gryzę mogę cie zastrzelić lub zepchnąć ze schodów
kiedy mieszka we mnie wściekłość,uważaj,spłoniesz w ogniu tego co czuję
kiedy jestem zła-uważaj,cios którego się nie spodziewasz i o którym nie myślisz już żyje własnym życiem
już jest niezależny
niedziela, 10 maja 2009
...prawdziwa jak palec po dotknięciu pokrzywy,prawdziwa jak zwichnięta kostka,prawdziwa jak tramwaj,który zmienił trasę,niczym kwitnący na żółto rzepak i niebieska lawenda,prawdziwa niczym list pisany po zmroku,jak ostatni rozdział powieści o Jane Eyre,sen po tabletce na sen lub dobry humor po tabletce na dobry humor....... jestem prawdziwa tak jak tylko umiem najlepiej
we wszystkich wadach bo zalet przecież nie mam
jestem
..................
sobota, 9 maja 2009
...powiązani tysiącem dróg,przetartych szlaków,wspólnych odkryć i zadziwień,pierwszych prób,pierwszych porażek,niecierpiliwi,zanurzeni wciąż za mało,sobą tylko na moment,udający,raniący dotkliwie,my a jednak ja i ty,w pogoni za jutrem choć ważniejsze jest dzisiaj,niepodobni już wcale do tych ze starego zdjęcia,inni choć ponoć ci sami,ze skrzydłami,które miały latać a jedynie ochraniają stopy.......................
...miłość w kolorze starej fotografii,jednej z wielu-dzięki Bogu-wiem jak wyglądałeś nie wszyscy maja to szczęście przecież wiem kim byłeś pamiętam dobrze choć nie powinnam bo jak może pamiętać czteroletnie dziecko dziś coś otwiera tamy w mojej głowie pozwala mówić pozwala nienawidzić i kochać jednocześnie dziś próbuję jakoś rozstać się z tobą po trzydziestu latach a uwierz mi,nie jest to łatwe przechodzę przez to sama wyrwana ze snu pośrodku nocy gdy jedyną rzeczą jakiej pragnę to dotknąć twarzy i wiedzieć że żyjesz
,,,ponoć on widzi wszystko-czy jeśli płaczę i nie mogę przestać-też patrzy? czy jeśli staję się podobna do kaktusa i żądlę wszystkich,nawet siebie-czy wtedy też patrzy? czy jeśli coraz gorzej mi we własnej skórze a wciąż słyszę,że to moja wina-czy wtedy też patrzy? ,,,ponoć on widzi wszystko-moje łzy,wiersze,które sam pozwolił mi pisać,gniew,gonitwę myśli,wypalenie,wstyd,zwyczajne,ludzkie troski.....
proszę-teraz zamknij oczy... nie chcę aby mnie widział
czwartek, 7 maja 2009
...serpentyną dróg,kropel,mgieł,przerywanym snem kiedy płacze dziecko,kolorowa smugą witraży w pustym kościele-przywołuję i szukam....tak chciałabym .....mieć pewność że każde szukanie kończy się kiedyś ale nie wtedy gdy gaśnie nadzieja ale wtedy gdy znajduje się naprawdę i już bez żadnych wątpliwości ...niech będzie błogosławiony stan w którym niczego nam już nie brak...
...już jestem ponad,w nieważkości,przezroczysta,miękka,niczym apaszka na ciepłej szyi,jestem ponad tobą,ponad nim,wyrwana światu,objęciom zachłannego czasu,nie zdobędzie cię,nie zdobędzie.....choćby chciał,umrze zanim zrobi ci krzywdę. Jestem ponad. Zostały mi już tylko słowa,zagarniam je niezgrabną dłonią,chowam w połatanej kieszeni,wierząc,że w słowach ukrył się największy sens.Słowa przemieniają,prowadzą,pocieszają. Mam wszystko czego potrzebuję.Nadzieję.Wiarę.Cierpliwość.Mam sny. ...jestem ponad. Co mi możesz zabrać-burzo?
...nie,dziękuję jeszcze jestem rozumiem,co mówisz próbuję pisać patrzę tak samo choć przecież inaczej wierzę ciągle choć tego nie widzisz myślę uparcie-ty drwisz szukam choć uważasz,że wszystko znalezione uśmiecham się choć to głupio wygląda nie,dziękuję jeszcze jestem rozumiem,co mówisz próbuje pisać bez powodu dla siebie po kryjomu zaczynam widzieć kolory fiolet,zieleń,żółć krew na dłoniach nie,dziękuję sama zdecyduję dokąd teraz pójść
...ma smak arszeniku,po nim pierzchną wargi,smakują krwawo,pieką.Powietrze smakuje słono-wolne od upływu czasu,nieśmiertelne,poruszane skrzydłami przelatujących motyli,fałszywych proroków,kolorowych błaznów.Powietrze otacza mnie zewsząd,lepka galareta w której jestem zanurzona wbrew własnej woli,na przekór wrogom. Powietrze-przynosi znajomy zapach,przypalone mleko,moje perfumy,wosk,pióra.....Ikar już frunie,obłok zmienia kształt,świat coraz mniejszy,wyspy,oceany,miasta... Powietrze-oddech słabnie,kiedy traci się powód by oddychać.Można zapomnieć.Można spać pośród tej lepkiej galarety.Na zawsze.Na dzisiaj.Każdego dnia na nowo...
...moja głowa,mój azyl,nikomu nie pozwolę wejść bo i tak nikt nie zrozumie dlaczego schody nie prowadzą do żadnego celu a rzeka zawraca i obmywa moje nogi dwa razy,mój azyl-twoje słowa,kolejne klamstwa,nagła ucieczka przed zapomnieniem,przed bolesnym ciosem,przed cierpieniem ktore przychodzi po kolejnym rozczarowaniu,czasem warto zaryzykowac wszystko,czasem sie udaje choć szanse nikłe,wokól wielu zdrajców.Lecz nie próbować jest grzechem.Odpuścić,odwrócić twarz,udawać,że mamy przecież wszystko...................................................Nawet siebie. ...moja głowa,mój azyl,wejdzie tu tylko ten,kogo zechce widzieć,może niewiele zrozumie ale przynajmniej zapyta,co to znaczy.Może będzie wiedział czym jest kolejny dzień w beznadziei...................................
piątek, 1 maja 2009
,,,zamykam oczy to nie jest trudne a to,co pod powiekami na zawsze pozostanie tylko moje
...oszalałam,słucham hip-hopu,smażę frytki choć to kolejny gwóźdź do trumny,zasypiam w trakcie rozmowy,pewnie popadam w narkolepsję i odreagowuję to czego nie umiem odreagować,alkohol nie wystarca by zapomnieć na dłużej,albo przestaje być sobą albo sobą dopiero sie staję,cholera!!!!!!!!!!!!!!Nie wiem co sie dzieje,wolność boli bardziej niz myślałam,serce przestaje bić stopniowo,powoli,nie tak od razu wyrzekamy sie miłości,swoich potrzeb,fantazji o niekonczących sie nocach,lepkich od miłości,gładzonych jego szorstka dłonią.Gdy pasujemy do siebie i zanurzamy w sobie niczym dłoń w rękawiczce.Ciasno-bez wczoraj,ktore przestaje być ważne i bez jutra bo jutro niepewne.Oszalałam,słucham hip-hopu,płaczę pośrodku miasta,nie przejmując się mijającymi mnie.Siadając do klawiatury czuję nadchodzące przerażenie,falę błogiego ciepła,siebie bez umiejętnośći nazwania,wypowiedzenia,nazwania,opowiedzenia,niemy krzyk przenika mnie,nieokreślone boli najbardziej.Gdzie jestem? Czego szukam? Może znalazłam? Może boję się,że stracę? Może umieram? Może potrzebuję tylko tych jednych ramion?
...wyglądam świtu tak aby nikt nie zauważył,że czekam bo nie jest łatwo przyznać się do strachu do zwątpienia do świadomości porażki ...wyglądam jutra choć jutro niepewne i nie wiadomo czy my w nim będziemy bo doświadczalne jest tylko "dziś" z bolesną drzazgą pod skórą ...już nie wystarczy się upić aby poznać odpowiedź,nie wystarczy przeczytać aby znowu wierzyć ...jestem choć nie myślałam,że to możliwe aby dostrzec świat,który ciągle obok- realny,jaskrawy i bez korektora
tylko my ciągle obok jak kret,który przejrzał i dlatego więcej nie chciał żyć pod ziemią
...nadchodzi noc-anioł śpi,czarne skrzydła....otulają szczelnie moją twarz,oddycham z trudem,już nie wierzę w żadne słowo,nie chcę niczego pamiętać, ...nadchodzi noc-anioł zasnął kamiennym snem,nie obudzi go nawet mój krzyk pośrodku nocy,tak miało być-to przeznaczenie, "plan wielkiego konstruktora"i ja w jego planach dla niego. Pozostać nie mogę a boje się odejść choć znam dokładnie przestrzeń i czas.I umieranie po kawałku-gdy nie ma się ochoty na życie. ...nadchodzi noc-mrok we mnie już taki sam jak w tobie,tylko inaczej smakuje. Księżyc patrzy zachłannie. On jeden wie. Nic nie mówi.