O mnie

Moje zdjęcie
Nowa Ruda, dolnośląskie, Poland
...opowieść o miłości-zawsze takiej samej-niemej ze wzruszenia,bolesnej,pierwszej. Opowieść o przemianach jakie stają się w nas pod wpływem lat,zdarzeń,ludzi. Opowieść o niegasnącej potrzebie życia i doświadczania tego,co jest przynależne życiu.To opowieść o najważniejszym z ważnych-o sercu-kobiety,matki. O pragnieniu bycia na przekór losowi.Zapraszam....

sobota, 26 stycznia 2013

może jednak

może jednak jestem i szukając ciągle nowych sztuczek
próbuję oszukać czas
sekundy spadają tuż obok mojej dłoni
delikatny powiew 
sekretny pląs
przedarte na dobre kartki dni rozrzucone niedbale
zrosną się
powrócą ciepłe wieczory tuż przy twoim ramieniu
może jednak widzę
codzienność wdziera się pod skórę
i tak jak ślepiec mogę namalować obraz
bo przecież wiem jak smakują kolory
może jednak żyję
pielęgnuje rany jak stare wspomnienia
od lat pisząc ten sam list
ale go nie wyślę bo nie wiem dokąd
i tak jak wiele lat wcześniej
płaczę 
słoną naiwnością

środa, 9 stycznia 2013

już nie ja


 uderzam głową w ścianę
światło kruszy się,rozpada,więdnie
ścieka cierpką smugą,zasłania lewe oko
język napotyka białą przestrzeń
wierci się i usycha od nadmiaru bodźców
uderzam głową w ścianę
popełniam wiersz który i tak znika
z pierwszym spojrzeniem,twoim pierwszym słowem
kiedyś tu byłeś
naprawdę
wiedziałam i czułam 
dzisiaj światło rozpada się przy pierwszym uderzeniu
nikt już nie chce szukać po omacku
nikt nie chce wierzyć
jeśli nie ma dowodu
usunęłam wszystkie wiersze które były o tobie
i wcale nie jest lepiej
więc nadal uderzam głową w ścianę
zamykam rany świadomie 
przypalając je ciszą
zasłaniam twarz
jakbym chciała ci powiedzieć
to już nie jestem ja
 
 

wtorek, 8 stycznia 2013

światło w oknie

zapalę światło specjalnie dla ciebie
co nie zgaśnie nocą,nie zgaśnie o świcie
byś trafił bezpiecznie za jego promieniem
byś bezpiecznie,mądrze przepłynął przez życie

zapalę światło,postawię je w oknie
niech cię samotność nigdy nie dogoni
choć wszystko się zmieni,ono jedno wytrwa
zamkniesz je w sercu,oku albo dłoni

zapalę światło które jest miłością
łatwo jest je dzielić gdy dzielisz prawdziwie
i będę cierpliwa czy znajdziesz mnie kiedyś
na życie,na wieczność czy tylko na chwilę

środa, 17 października 2012

wszytsko

wszystko w co wierzysz rozpadnie się z czasem
największa miłość,niechciane marzenie......
pijane światłem i te zapomniane
które milczeniem są albo drżeniem 

utraci swą wartość i radość i trwoga
wyblaknie jak pamięć i nic nie zostanie
dziecięce skowronki,tupanie na schodach...
i szkolne zeszyty i wspólne śniadanie

wszystko co pamiętasz tylko w twoim sercu
jak w bezpiecznej skrzyni ukryte przed światem
nie złoto,nie perły lecz para bucików
grzechotka,miś stary,cztery zdjęcia z bratem

 


sobota, 15 września 2012

gdyby


zmierzchu który czeszesz moje poplątane myśli
patrz
ile dni za nami w tej nierównej walce
zmierzchu który patrzysz na mój płytki sen
patrz
jak spijam wolność z zatrutego liścia
zmierzchu który oplatasz wszystkie dziecięce stopy
patrz
jak dużo można mieć nie mając prawie nic
zmierzchu który zamierasz na moim ramieniu
patrz
jak wyglądałby świt gdyby nas nie było

piątek, 11 listopada 2011

on


część mojego wczoraj i moje jutro
wypełniony po brzegi czas
oddech i skończona modlitwa
która znalazła odpowiedź
nie jestem poetką ale matką
zanurzona po czoło w cierpieniu
we śnie
w niedowierzaniu
że można stłuc szybę dzielącą mnie
od syna
na zawsze pozostać w tej pozie
kiedy tule go w ramionach
i kiedy on to czuje
on
część mojego wczoraj i moje jutro
decyzja
o otwieraniu drzwi
dla Boga

nie istnieję


od dawna nie czuje oddechu
zakleszczone żebra chciwe słońca
sploty nerwowe
sny o nieharmonijnym przebiegu
od dawna nie czuję tętna
że serce bije to wiem
mówisz mi o tym co wieczór
za ciasna przestrzeń
klatka dla serca
ograniczona nieznajomością zasad
od dawna nie wiem gdzie jest moje miejsce
jak dziecko bez diagnozy
o błękitnych włosach
i zbyt wielkich skrzydłach
i ta część świadomości
która przypomina mi
że przecież nie istnieję

ważny


odchodzisz
nie wiesz czy sił wystarczy
i jak wysoko można skoczyć
wracasz
nadzieja pompuje płuca
skora znowu różowa
czujesz że możesz być
dzień i noc
dwa demony i nie wiadomo
który silniejszy
targuję się o twoją duszę
ale ty
zupełnie nie jesteś dla nich
ważny

wtorek, 17 maja 2011

wszystko,w co uwierzylam


,,,jest tylko dzisiaj bo wczoraj zasnęło...
przysiadając cicho na nocy ramieniu.
A noc mija szybko jakby w oka mgnieniu-
pozwalając sercu by ciut odpoczęło.


,,,jest tylko dzisiaj,jutro nie istnieje.
Bo co zrobisz dzisiaj zaważy na jutrze.
W tym przypadku pośpiech tylko nosa utrze
a przyszłość twą zmieni naprawdę niewiele.


,,,nie pytaj o jutro.To nie tędy droga..
Bo wszystko się zmienia jak cienie na ścianie.
Jeśli mnie usuniesz to nic nie zostanie
z historii przeglądania w komputerze Boga.


,,,jest tylko dzisiaj.Prawda mniej prawdziwa.
Białe,które szarym staje się czasami.
I my zagubieni w tej mętnej otchłani......
wszystko,czego chciałam i w co uwierzyłam.

środa, 20 kwietnia 2011

może

,,,dzień czyni nas bezradnymi a noc wykrada resztki wiary,
czas obmywa stopy i nie pozwala zapomnieć.
Że można żyć w parze nie do pary.
Pogubić się,do końca zabłądzić.

,,,dzień ukrył już wszystko co ważne i pośpiech uczynił bogiem,
więc słów zabrakło,tych słów co goją.
Teraz wierzymy,że świat kończy się za rogiem,
że jesteśmy ludźmi,którzy nic nie mogą.

,,,dzień ma moją twarz,starszą coraz bardziej ,wiem.
Nie mogę być kimś innym,wybacz.To wybór.To stan.
Dzisiaj idę,biegnę.W tysiącu spraw wciąż chcę.......
Ale tak jak jedno serce,jedna przeszłość-jedno życie mam.

,,,wiersz jest rozmową gdy rozum zawodzi.Szeptem jest,czułością ciszy.
Więc czuję wierszem i nie zwiedź mnie Boże!
Więc piszę szeptem-może mnie usłyszysz........
Więc mówię wierszem- przeczytasz go,może.......

piątek, 25 marca 2011

kiedy nie wiesz..........





Kiedy nie wiesz uparcie w którą masz iść stronę,
las przysłania niebo,nie powstają wiersze,,
spróbuj szybko wrócić do pierwszych obietnic...
do tego uczucia,które było pierwsze.

Kiedy górka stroma,problemów przybywa.
I słowa tak trudno znaleźć ze zmęczenia.
Słowa to posłaniec,który wszystko może....
...twoja cicha czułość zawsze mnie przemienia.

Bo po latach przemian,tego co się stało-
jesteśmy już inni,postarza nas lustro.
Jednak mała iskra,światło w twoich oczach
pozwala mi wierzyć w sens walki o jutro.

Zobacz las się kończy,dostrzegamy błękit.
Wiersz prawie skończony lecz puenty nie będzie.
Sam musisz ją znaleźć gdy zamknięte oczy
pokonają ciemność-zakręt po zakręcie.

piątek, 14 stycznia 2011

w szeleście

w szeleście cieni,w mroźnym kłuciu
jest jak aksamit pośród ciszy
na przekór słowom zbyt natrętnym
i tylko głupi jej nie słyszy


gdzieś od wewnętrznej strony nocy
kiedy uchodzi z ciebie siła
możesz zrozumieć i uwierzyć
bylebyś tylko cicho była


z każdym oddechem i spojrzeniem
chociaż dla innych bez znaczenia
taka samotność w tłumie ludzi
co jest jak film bez zakończenia


gdyś jest jej częścią, marną śrubką
co jak w zegarze rytm nadaje
i chociaż bliska to daleka
i choć umiera-to zostaje


lecz chłód przestaniesz czuć,na pewno
jak w wierszu z czarno-białym zdjęciem
kiedy poczujesz,że on ściska
dwie twoje dłonie przed zaśnięciem

wtorek, 26 października 2010

jeszcze raz


,,,jeszcze raz.Podjęta próba,naznaczony szlak.Znasz go od dawna i już nie dostrzegasz barw.Nie widzisz jak piękny był kiedyś,jak mocno był twój.
,,,jeszcze raz.Zapomniałeś,że ona lubi kiedy ją dotykasz,nie pamiętasz,że chce czuć się piękna chociaż czas odebrał jej dawną lekkość.
,,,jeszcze raz.Masz coraz mniej choć wydaje ci się,że jest odwrotnie.Czas dogania jutra coraz szybciej.Płonie wczoraj.Jak ostatni most pomiędzy wami.
,,,jeszcze raz.Nie istnieją rzeczy ani żadna ludzka sprawa,której nie można cofnąć.Ani taka,której nie można zniszczyć.Ale tym razem nie usłyszysz braw chociaż na nie czekasz.
,,,jeszcze raz.Próbujesz myśleć ale bez skutku,nazywasz rzeczy po imieniu i czekasz na świt.Patrzysz przed siebie ale tam niczego już nie ma.
,,,jeszcze raz.

piątek, 9 lipca 2010

zapomnę

,,,zapomnę.Cały brud zejdzie z czasem,ze skóra zmęczonych dłoni.Zapomnę.I niesiona codziennym nurtem przeklętych godzin-wyblaknę na słońcu jak skóra zrzucona przez jaszczurkę.Dziś jeszcze pielęgnuje dłonie-wierząc,że zauważysz gładkość i zapach kobiety.Że dotykając twarzy,,,mogę dotknąć ciebie i że ty możesz to poczuć wbrew temu co powtarzasz od dawna.....Zapomnę.Bez tego nie można żyć kiedy ciągle się pamięta.I codziennie trzeba wybierać.I codziennie pozostawiać te same ślady.
I pozwalać się nie zauważać i udawać,że się nie widzi.
I tak oddychać aby nie spłoszyć snów.

wtorek, 29 czerwca 2010

szare

,,,pytań zawsze jest więcej,niepewności stają się realne niczym naderwany paznokieć i kiedy próbujemy zaczerpnąć nadziei...nadzieja jakby zastyga w bezruchu.Plan zawodzi zawsze kiedy potrzebujemy planu-i nie zostaje nic jedynie brodzić we wczoraj.Coraz trudniej przyznać się do pragnień bo nikt nie wierzy,że mogę mieć je ja-najpospolitsza z pluskiew.Czarno-biała fotografia pozostawia ślad w wyobraźni,nie zaprzeczam kolejnemu dołkowi,zamykam oczy,płynę....i wiem,że kiedyś wierzyłam w biel i czerń.Teraz wierzę jedynie w szare...

czwartek, 24 czerwca 2010

dobranoc

...szykujemy się do snu.Ciepły jeszcze stan nazywamy już tylko teorią przetrwania.Oglądam zdjęcia,nabieram pewności.Czuję.Ale nie chce myśleć.Kiedyś ciągle to robiłam i nie wyszło mi to na dobre.Teraz sen mocno przykleił się do powiek,nie ustąpi zanim się nie spełni...zanim mnie obejmie,obejrzę raz jeszcze wszystko po kolei,siebie,ją.I nic się nie stanie,już nie zaboli mocniej.Już nie może mocniej.Szykujemy się do snu.Zapomniałam prawie jak to jest.Nie ufam,nie rozumiem,nie chcę.Sen to stan przetrwalnikowy,jak u larw.......potem będzie piękniej.Rozwinę skrzydła,wysuszę z wczoraj......z jutro.....Dobranoc.

wtorek, 8 czerwca 2010

wiem

...bez egzaltacji w głosie opowiedzieć o jutrze,o tym co się zdarzy czy tego chcesz czy nie.Nie myśl,że się nie boję.Umieram ze strachu przed wszystkim czego nie poznałam wcześniej i przed tym,co już dobrze znane.Wiem,łatwo jest pisać o tym,co nie nasze....co tylko podejrzane przez dziurkę od klucza.Wiem.Nie jest łatwo żyć bez blasku i ciepła.Wiem.Jedynie kaleczyć palce przy próbie dotknięcia.Tylko tyle.Choć chcieliśmy więcej.Nienormalni.Powinnam to wiedzieć a jednak oszukuje się ciągle,że czas zatacza kręgi i powraca do poprzedniej formy ale już zmieniony.Łzami,snem,twoim podniesionym głosem.Wiem.I nie umiem niczego zmienić.Nie umiem oddychać.To już ostatnia tabletka.Ostatni tanieć.Ostatni liść.Wiem.Nie jest łatwo rozumieć.Bo rozumieć to zgadzać się.A ja się nie zgadzam....

środa, 28 kwietnia 2010

spóźniłam się

...już mi nie zależy.Spóźniłam się o całe wieki.Czas zatoczył koło i powróciwszy w to samo miejsce-nie pozostawił dla mnie żadnego wyboru.Jak mam zrozumieć ten nagły wyrok?Jak mam się zgodzić na czas próby?Jak mam nazwać brak,który nie może być brakiem?Nie odróżniam nocy od dnia.Nie czuje zimna.Nie liczę dni.Nie wiem kim jestem.Nie zależy mi a jednak boli.Nie mogę płakać bo ty patrzysz na mnie i wiem,że od tej siły tak wiele zależy.Może gdyby jutro mogłoby być inne,może gdybym umiała wyśnić lepsze jutro.....ale nie umiem.Jestem bezradna niczym kulawa żaba na środku jezdni.Wiem i czuję a jednak nie uciekam przed ciosem.

wtorek, 9 marca 2010

uczę się,czytam....

,,,czytam cudze wiersze,płaczę z niedowierzania,że ktoś ma bardziej pod górę...

,,,zataczam kręgi na niebie,płonę,znikam.W popłochu próbuję zliczać zmierzchy i poranki,sensowne momenty,klarowne oddechy,prawdziwe i te bez fałszywej grzeczności,te czyste niczym mapa prowadząca do skarbu.
Wtedy właśnie wiem jak niewiele znaczę,jak niewiele mam.Jak mało mnie potrzebujesz.Jak niewiele chcę.I jak wiele zarazem.

,,,czytam cudze wiersze,płaczę niczym spóźniony kochanek,nie z tej opowieści.Nie z tego wieku.Moja klawiatura odmawia posłuszeństwa.Uczę się od niej.Wiem,że nie jestem tym kim byłam.Mój Caps Lock ciągle wierzy w sens.