O mnie

Moje zdjęcie
Nowa Ruda, dolnośląskie, Poland
...opowieść o miłości-zawsze takiej samej-niemej ze wzruszenia,bolesnej,pierwszej. Opowieść o przemianach jakie stają się w nas pod wpływem lat,zdarzeń,ludzi. Opowieść o niegasnącej potrzebie życia i doświadczania tego,co jest przynależne życiu.To opowieść o najważniejszym z ważnych-o sercu-kobiety,matki. O pragnieniu bycia na przekór losowi.Zapraszam....

wtorek, 17 maja 2011

wszystko,w co uwierzylam


,,,jest tylko dzisiaj bo wczoraj zasnęło...
przysiadając cicho na nocy ramieniu.
A noc mija szybko jakby w oka mgnieniu-
pozwalając sercu by ciut odpoczęło.


,,,jest tylko dzisiaj,jutro nie istnieje.
Bo co zrobisz dzisiaj zaważy na jutrze.
W tym przypadku pośpiech tylko nosa utrze
a przyszłość twą zmieni naprawdę niewiele.


,,,nie pytaj o jutro.To nie tędy droga..
Bo wszystko się zmienia jak cienie na ścianie.
Jeśli mnie usuniesz to nic nie zostanie
z historii przeglądania w komputerze Boga.


,,,jest tylko dzisiaj.Prawda mniej prawdziwa.
Białe,które szarym staje się czasami.
I my zagubieni w tej mętnej otchłani......
wszystko,czego chciałam i w co uwierzyłam.

środa, 20 kwietnia 2011

może

,,,dzień czyni nas bezradnymi a noc wykrada resztki wiary,
czas obmywa stopy i nie pozwala zapomnieć.
Że można żyć w parze nie do pary.
Pogubić się,do końca zabłądzić.

,,,dzień ukrył już wszystko co ważne i pośpiech uczynił bogiem,
więc słów zabrakło,tych słów co goją.
Teraz wierzymy,że świat kończy się za rogiem,
że jesteśmy ludźmi,którzy nic nie mogą.

,,,dzień ma moją twarz,starszą coraz bardziej ,wiem.
Nie mogę być kimś innym,wybacz.To wybór.To stan.
Dzisiaj idę,biegnę.W tysiącu spraw wciąż chcę.......
Ale tak jak jedno serce,jedna przeszłość-jedno życie mam.

,,,wiersz jest rozmową gdy rozum zawodzi.Szeptem jest,czułością ciszy.
Więc czuję wierszem i nie zwiedź mnie Boże!
Więc piszę szeptem-może mnie usłyszysz........
Więc mówię wierszem- przeczytasz go,może.......

piątek, 25 marca 2011

kiedy nie wiesz..........





Kiedy nie wiesz uparcie w którą masz iść stronę,
las przysłania niebo,nie powstają wiersze,,
spróbuj szybko wrócić do pierwszych obietnic...
do tego uczucia,które było pierwsze.

Kiedy górka stroma,problemów przybywa.
I słowa tak trudno znaleźć ze zmęczenia.
Słowa to posłaniec,który wszystko może....
...twoja cicha czułość zawsze mnie przemienia.

Bo po latach przemian,tego co się stało-
jesteśmy już inni,postarza nas lustro.
Jednak mała iskra,światło w twoich oczach
pozwala mi wierzyć w sens walki o jutro.

Zobacz las się kończy,dostrzegamy błękit.
Wiersz prawie skończony lecz puenty nie będzie.
Sam musisz ją znaleźć gdy zamknięte oczy
pokonają ciemność-zakręt po zakręcie.

piątek, 14 stycznia 2011

w szeleście

w szeleście cieni,w mroźnym kłuciu
jest jak aksamit pośród ciszy
na przekór słowom zbyt natrętnym
i tylko głupi jej nie słyszy


gdzieś od wewnętrznej strony nocy
kiedy uchodzi z ciebie siła
możesz zrozumieć i uwierzyć
bylebyś tylko cicho była


z każdym oddechem i spojrzeniem
chociaż dla innych bez znaczenia
taka samotność w tłumie ludzi
co jest jak film bez zakończenia


gdyś jest jej częścią, marną śrubką
co jak w zegarze rytm nadaje
i chociaż bliska to daleka
i choć umiera-to zostaje


lecz chłód przestaniesz czuć,na pewno
jak w wierszu z czarno-białym zdjęciem
kiedy poczujesz,że on ściska
dwie twoje dłonie przed zaśnięciem

wtorek, 26 października 2010

jeszcze raz


,,,jeszcze raz.Podjęta próba,naznaczony szlak.Znasz go od dawna i już nie dostrzegasz barw.Nie widzisz jak piękny był kiedyś,jak mocno był twój.
,,,jeszcze raz.Zapomniałeś,że ona lubi kiedy ją dotykasz,nie pamiętasz,że chce czuć się piękna chociaż czas odebrał jej dawną lekkość.
,,,jeszcze raz.Masz coraz mniej choć wydaje ci się,że jest odwrotnie.Czas dogania jutra coraz szybciej.Płonie wczoraj.Jak ostatni most pomiędzy wami.
,,,jeszcze raz.Nie istnieją rzeczy ani żadna ludzka sprawa,której nie można cofnąć.Ani taka,której nie można zniszczyć.Ale tym razem nie usłyszysz braw chociaż na nie czekasz.
,,,jeszcze raz.Próbujesz myśleć ale bez skutku,nazywasz rzeczy po imieniu i czekasz na świt.Patrzysz przed siebie ale tam niczego już nie ma.
,,,jeszcze raz.

piątek, 9 lipca 2010

zapomnę

,,,zapomnę.Cały brud zejdzie z czasem,ze skóra zmęczonych dłoni.Zapomnę.I niesiona codziennym nurtem przeklętych godzin-wyblaknę na słońcu jak skóra zrzucona przez jaszczurkę.Dziś jeszcze pielęgnuje dłonie-wierząc,że zauważysz gładkość i zapach kobiety.Że dotykając twarzy,,,mogę dotknąć ciebie i że ty możesz to poczuć wbrew temu co powtarzasz od dawna.....Zapomnę.Bez tego nie można żyć kiedy ciągle się pamięta.I codziennie trzeba wybierać.I codziennie pozostawiać te same ślady.
I pozwalać się nie zauważać i udawać,że się nie widzi.
I tak oddychać aby nie spłoszyć snów.

wtorek, 29 czerwca 2010

szare

,,,pytań zawsze jest więcej,niepewności stają się realne niczym naderwany paznokieć i kiedy próbujemy zaczerpnąć nadziei...nadzieja jakby zastyga w bezruchu.Plan zawodzi zawsze kiedy potrzebujemy planu-i nie zostaje nic jedynie brodzić we wczoraj.Coraz trudniej przyznać się do pragnień bo nikt nie wierzy,że mogę mieć je ja-najpospolitsza z pluskiew.Czarno-biała fotografia pozostawia ślad w wyobraźni,nie zaprzeczam kolejnemu dołkowi,zamykam oczy,płynę....i wiem,że kiedyś wierzyłam w biel i czerń.Teraz wierzę jedynie w szare...

czwartek, 24 czerwca 2010

dobranoc

...szykujemy się do snu.Ciepły jeszcze stan nazywamy już tylko teorią przetrwania.Oglądam zdjęcia,nabieram pewności.Czuję.Ale nie chce myśleć.Kiedyś ciągle to robiłam i nie wyszło mi to na dobre.Teraz sen mocno przykleił się do powiek,nie ustąpi zanim się nie spełni...zanim mnie obejmie,obejrzę raz jeszcze wszystko po kolei,siebie,ją.I nic się nie stanie,już nie zaboli mocniej.Już nie może mocniej.Szykujemy się do snu.Zapomniałam prawie jak to jest.Nie ufam,nie rozumiem,nie chcę.Sen to stan przetrwalnikowy,jak u larw.......potem będzie piękniej.Rozwinę skrzydła,wysuszę z wczoraj......z jutro.....Dobranoc.

wtorek, 8 czerwca 2010

wiem

...bez egzaltacji w głosie opowiedzieć o jutrze,o tym co się zdarzy czy tego chcesz czy nie.Nie myśl,że się nie boję.Umieram ze strachu przed wszystkim czego nie poznałam wcześniej i przed tym,co już dobrze znane.Wiem,łatwo jest pisać o tym,co nie nasze....co tylko podejrzane przez dziurkę od klucza.Wiem.Nie jest łatwo żyć bez blasku i ciepła.Wiem.Jedynie kaleczyć palce przy próbie dotknięcia.Tylko tyle.Choć chcieliśmy więcej.Nienormalni.Powinnam to wiedzieć a jednak oszukuje się ciągle,że czas zatacza kręgi i powraca do poprzedniej formy ale już zmieniony.Łzami,snem,twoim podniesionym głosem.Wiem.I nie umiem niczego zmienić.Nie umiem oddychać.To już ostatnia tabletka.Ostatni tanieć.Ostatni liść.Wiem.Nie jest łatwo rozumieć.Bo rozumieć to zgadzać się.A ja się nie zgadzam....

środa, 28 kwietnia 2010

spóźniłam się

...już mi nie zależy.Spóźniłam się o całe wieki.Czas zatoczył koło i powróciwszy w to samo miejsce-nie pozostawił dla mnie żadnego wyboru.Jak mam zrozumieć ten nagły wyrok?Jak mam się zgodzić na czas próby?Jak mam nazwać brak,który nie może być brakiem?Nie odróżniam nocy od dnia.Nie czuje zimna.Nie liczę dni.Nie wiem kim jestem.Nie zależy mi a jednak boli.Nie mogę płakać bo ty patrzysz na mnie i wiem,że od tej siły tak wiele zależy.Może gdyby jutro mogłoby być inne,może gdybym umiała wyśnić lepsze jutro.....ale nie umiem.Jestem bezradna niczym kulawa żaba na środku jezdni.Wiem i czuję a jednak nie uciekam przed ciosem.

wtorek, 9 marca 2010

uczę się,czytam....

,,,czytam cudze wiersze,płaczę z niedowierzania,że ktoś ma bardziej pod górę...

,,,zataczam kręgi na niebie,płonę,znikam.W popłochu próbuję zliczać zmierzchy i poranki,sensowne momenty,klarowne oddechy,prawdziwe i te bez fałszywej grzeczności,te czyste niczym mapa prowadząca do skarbu.
Wtedy właśnie wiem jak niewiele znaczę,jak niewiele mam.Jak mało mnie potrzebujesz.Jak niewiele chcę.I jak wiele zarazem.

,,,czytam cudze wiersze,płaczę niczym spóźniony kochanek,nie z tej opowieści.Nie z tego wieku.Moja klawiatura odmawia posłuszeństwa.Uczę się od niej.Wiem,że nie jestem tym kim byłam.Mój Caps Lock ciągle wierzy w sens.

niedziela, 7 marca 2010

masz prawo

,,,"masz prawo milczeć..."(Piotr Rubik)


...masz oczy zamknięte,jeszcze prawie ślepa,kiedy wszystko stracisz-ujrzysz wyraźnie co było warte.Masz oczy zamknięte-jeszcze prawie ślepa,z wyobrażeniem co nie dorównuje prawdzie.Z ideą,co zbyt piękna by mogła być prawdziwa.Jeszcze śnisz,jeszcze masz nadzieję,że tak jak teraz to można kochać całe życie.Że namiętna miłość wystarczy by żyć.Że on tak będzie na ciebie patrzył przez najbliższych 30 lat,że odnajdzie w tobie to światło,które tak starannie ukryłaś lecz przecież pragniesz by je odnalazł.Myślisz,że nic się nie zmieni-błękit tęczówki,smak jego potu i to,co o Tobie powie,kiedy zapytasz czym jest młodość.
Jeszcze wierzysz,że zawsze będzie przy tobie,że zapyta jak,minął dzień.Że spróbuje odkryć dlaczego milczysz,kiedy nagle zamilkniesz,,,
Potem zrozumiesz,że to był tylko moment.Ten cudowny i tak bardzo złudny element gry.I nawet jeśli nic nie pozostaje-ty będziesz czekać.Na tamten dzień.
Jesteś śmiesznie niedoskonała.Wybacz.To jedyne co mogę powiedzieć dziś.
A moja prawda,,,zaklęta w wierszu i samotnie prawdziwa.

środa, 3 marca 2010

wrażenie

,,,słowa z trudem odklejają się od języka i palców,jutro-zapisane drobnym maczkiem,przestaje być jedynie jutrem i staje się po części dniem dzisiejszym,pełnym tych samych napięć i oczekiwań.Już nie budzi mnie nadzieja i radosna przestrzeń.Jedynie szarość i wybór mniejszego zła.I choć nie daje to szczęścia to przynajmniej zmniejsza ból i pozwala na chwilę zasnąć rozumowi.Oszczędzam środki przekazu.Powściągliwie dobieram dźwięki.Sama ceruję rany.
A jednak mam wrażenie,że kto inny kieruje moim życiem.

poniedziałek, 22 lutego 2010

na końcu

,,,na końcu drogi zawsze jest cudownie.Oddycha się równo i z radością patrzy na to,co w dole.Ale najpierw wysiłek.Tam,gdzie najtrudniej,tam gdzie niemożliwie.Schody zawsze są strome i sięgają kolan więc trzeba nogi zmusić do udręki.Na końcu drogi nikt nie zapyta z kim szedłeś-tylko czy wystarczyło miłości na jedną opowieść ale z dwóch rozdziałów.Na końcu drogi zawsze jest tak samo-choć inne imiona,twarze i zwyczaje,na końcu drogi czas przestaje istnieć,można spokojnie usiąść,napić się herbaty.Na końcu drogi wszystko staje się proste i śmiesznie oczywiste.Człowiek,pies,kamień.Każdy grzech i cnota.I to,co jest w wierszach-chociaż nie rozumiesz.

sobota, 20 lutego 2010

kiedy

,,,kiedy wydaje się,że wszystko co przeszłe staje się nieważne-staje się dziś-i przeszłość powraca nagłym szelestem i zimna lawiną.Kiedy wydaje się,że śmierć jest jedynie końcem,jedynie marnym finiszem-staje się dziś-i śmierć to jedynie brama i początek drogi.
Kiedy wydaje się,że nie powracają ci,co odeszli-dzieje się dziś-i ciągle czujemy ten sam zapach,ten sam dotyk,to samo drgnienie.Moje oczy kłamią-nie próbuj w nich czytać.Oszukają cię usta i jedynie wiersz pozostanie prawdziwy.
Nigdy nie byłam skarbem.Trudno się z tym pogodzić...trudno w to uwierzyć kiedy ma się lustra i dobrą pamięć.I kiedy wszystko wydaje się być przeszłością-nadchodzi dzisiaj-i świat po raz kolejny rozrywa blizny.I wszystko jest tak jak było a jednak inaczej.

czwartek, 18 lutego 2010

zliczam ziarna piasku


,,,zliczam ziarna piasku na moich stopach.Przelewam muszelką wodę oceanu.Sięgam nieba i upadam wprost na twarz.W ustach czuje krew,jej metaliczny smak i cierpkość jutra w starej skórze,podartej przez czas i błogosławione pomyłki.Nie zgadzam się na nieprawdziwą modlitwę.Odmawiam cudzym myślom.Bo jestem,byłam i będę-i wiem,że istniej Bóg większy niż jakiekolwiek z naszych wyobrażeń.
Teraz jestem pogrążona we śnie-ale on minie i zobaczysz mnie taką,jaką zawsze byłam w ukryciu,pod skórą,w zakamarkach ciepłych aort.Nie zgadzam się na zmianę.Na pokorę,która wynika ze strachu a nie z pragnienia bycia pokorną.Nadchodzi świt.Otwórz wszystkie okna,,,,

środa, 17 lutego 2010

już

,,,już nie umiem słuchać.Słowa ranią niczym odłamki szkła.Chleb stracił swój pierwotny smak i coraz rzadziej jestem głodna.
Kiedy próbuję myśleć-sen zaskakuje mnie i porywa lepkimi ramionami.Krew zalewa oczy,wypełnia ciszę we mnie-tę ,którą zdążyłam ocalić.
Ale jestem niczym-i tak właśnie skończy się moja opowieść,krótka historia szyta na miarę mnie-nikogo.
,,,już nie umiem słuchać.Słowa przepływają jedynie przez oczodoły i nie pozwalam im zostać na dłużej.W końcu żadne z nich nie było nigdy moja własnością.Tak jak i ten dzień,z którym właśnie się rozstaję.

czwartek, 11 lutego 2010

"nadzieja to plan-on ziści się nam,,,"


"nadzieja to plan-on ziści się nam"....
ostatnie sekundy,biały welon,nadzieja,że jednak,,,,,patrz-codzienność zmienia sens każdego ze słów,obietnice są o wiele trudniejsze.Patrz.I nic samo się nie dzieje i nic samo się nie stanie.Choć zaprzeczamy teorii przyczynowo-skutkowej ona nas nie okłamie.Jedyna logiczna i pewna.Szukaj winy w sobie.Nie patrz na mnie.Jeśli potrzebujesz gwoździ-wiedz,że czasem wystarczą słowa,tak,masz ich wiele na każdą okoliczność.Potem mówisz,że to tylko słowa,że nie ważne bo ważniejsze czyny.Tak.Moja wina,moja bardzo wielka wina.Słowa niczym ciosy,przyjmę wszystkie,ostatni okaże się śmiertelnym,,,,

wtorek, 9 lutego 2010

wydaje mi się,,,

,,,wydaje mi się,że jutro też będę.Choć to nie oczywiste i pełne autoironii.Zataczam się jak po prochach i próbuję nie myśleć-tak,wiem,powinno być odwrotnie,w twojej bajce to kobiety nie myślą a faceci to umysłowi strongmeni-jakże urocza przepychanka.Wydaje mi się,że mogę.Że jestem w stanie,gotowa,z dopiętą ostatnią myślą i planem,który nie może zawieść.Wycofuję się z życia ukradkiem.Sama nie dostrzegam zmian.I choć chciałabym-nie potrafię ich zatrzymać.Za wiele chcesz złożyć na moje ramiona.Nie uniosę więcej.Wbrew temu co mówisz-jestem jedynie słabą kobietą.Wydaje mi się,że będę.Że czas mnie nie złamie,ani jutro ani to,co przede mną.Wydaje mi się.

środa, 3 lutego 2010

możesz czekać

,,,możesz czekać.Sen niczym leniwy kot zjawia się dopiero nad ranem kiedy i tak trzeba już wstawać.Możesz czekać.Spóźniony autobus,wiersz,który wydrapałeś na bilecie i okno zza którego każdego dnia widać to samo.Możesz czekać.Ten sam scenariusz i bez jednego słowa-nadchodzące jutro,,,