O mnie

Moje zdjęcie
Nowa Ruda, dolnośląskie, Poland
...opowieść o miłości-zawsze takiej samej-niemej ze wzruszenia,bolesnej,pierwszej. Opowieść o przemianach jakie stają się w nas pod wpływem lat,zdarzeń,ludzi. Opowieść o niegasnącej potrzebie życia i doświadczania tego,co jest przynależne życiu.To opowieść o najważniejszym z ważnych-o sercu-kobiety,matki. O pragnieniu bycia na przekór losowi.Zapraszam....

sobota, 16 stycznia 2010

zwykły

,,,pośród wielu zwykłych koralików można znaleźć wyjątkowy i pasujący do całości.W prostocie barw-i kształtów naprawdę łatwo nazwać go unikalnym.Nie błyszczy,nie kusi innością.Nie mieni się setką barw niczym pawie piórko.Ale pasuje do reszty-tej,która masz na sobie.Pasuje do ciebie.Takiej,jaką jesteś,,,,
,,,naucz się oddychać,tego nie wolno robić zbyt szybko bo można stracić równowagę i nie utrzymać się na nogach.Naucz sie cierpieć-przyda ci sie kiedy już nie będzie odwrotu i kiedy wszystkie klamki odpadną od okien twojej duszy.Teraz dzieje się jutro i dobrze wiesz,że taki stan nie utrzyma sie długo.Naucz sie oddychać.Pod wodą może byc trudno,,,,,,

oddychaj


piątek, 15 stycznia 2010

teraz nic

,,,teraz nic-tylko zbiegać w dół schodami jak z horroru i kontemplując własny strach-stawać się podobnym do kamienia.Kiedy upadek brzmi głucho jak stukot kopyt i wibruje dźwiękiem jeszcze długo po zdarzeniu,tak,oporna jest wyobraźnia.Nie przetwarza danych tak szybko i nie dopasowuje się do zmian temperatury tak jak ty.A ja piszę bzdury.Tutaj.Teraz.Pomimo wszystko.I jest mi z tym dobrze-bo może i ja jestem bzdurą więc do siebie pasujemy.
Już tylko tyle.Szorstki mur blisko twoich pleców.Drewniana poręcz.Oddech.Jeśli pomylisz kroki-spadniesz.
,,,teraz nic-tylko zbiegać w dół bez zastanowienia.
Nie myśleć i nie czuć.
Nie zadawać pytań...


sobota, 9 stycznia 2010

ocean bzdur

,,,w oceanie bzdur nie znajdziesz niczego dla siebie.Od czekania na pocałunek spierzchły wargi i łzy pozostawiły jedynie słoną ścieżkę w poprzek twoich dni.Płyniesz i nie toniesz choć nie umiesz pływać-jedynie kiedy śpisz-możesz wszystko-prowadzisz samochód,palisz cygaro i kochasz faceta z innej epoki.Jedynie we śnie masz wrażenie,że kontrolujesz swoje życie,że widzisz i czujesz i że możesz zmienić co tylko zechcesz.W oceanie bzdur chwytasz się życia w zamian i próbujesz manipulować biologicznym zegarem-może jutro-może pojutrze,,,,będę prawdziwa tymczasem wszystko jest inaczej niż tego chciałaś.Wszystko wokół krzyczy,przyzywa,zagarnia.Jedynie miłość zadziwia.Nie chce upokorzyć.Nie chce niczego w zamian.Jedynie daje-jakby była wszystkim,,,,,,,

czwartek, 7 stycznia 2010

ideał

Ideał sięga bruku,twarde lądowanie i trzy zęby leżą obok ciebie.Obok klonowego noska i niedopałka papierosa-twoja twarz i cień,który znika wraz ze znikającym promieniem słońca.Właśnie tyle znaczysz dla świata.Masz byc użyteczny,masz ratować świat przed globalnym ociepleniem i zima karmić zmarznięte sarny.Sam nie musisz być szczęśliwy.Wystarczy-że jesteś wierny raz obranej drodze.Tak jest spokojniej.Nikt nie protestuje.Nie upomina się o własne połatane dni...Ty nie musisz być szczęśliwy-twoim celem jest uszczęśliwianie innych.Lecz gdy juz uratujesz wszystkich,ktorych mogłeś-kto uratuje ciebie?Kto nazwie cię wyjątkowym?

Kto powie,że bez ciebie nie umiałby żyć?

Kto czuje,że jestes jedyny i niepowtarzalny?

...........nie ma go......................

środa, 6 stycznia 2010

biel

Odzyskana biel i przestrzeń.Przywołana po raz kolejny w nadziei na dobry początek.Jak zreperowane anielskie skrzydła,które ktoś uwolnił od grzechu.Jak twarz człowieka,któremu wybaczono.Jak ktoś-kto sam sobie wybaczył.Tak juz jest,że nie umiemy tego zrozumieć,że odbijamy jedynie pożyczone światło choc możemy mieć własne.Na zawsze.I bez względu na wszystko co nas spotyka.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

nie ma gwarancji

,,,nie ma gwarancji,że znajdziesz źródło.Ono odsuwa się w czasie,ucieka i kusi ale ciągle niezdobyte dla wielu.Patrz.Jesteś tylko dzisiaj a jutro.........toniesz,znikasz i nikt nie pamięta.

niedziela, 3 stycznia 2010

wszystko

,,,wszystko jest tak było wczoraj-drzewa i pachnące liście,struktura włókien,podkład farby pod obraz i deska dotykana z wielką czułością,wszystko pozostaje bez zmian,głos zza ściany,cierpkość negatywu,,,Zegar nie pozwala zapomnieć.Mimo bólu,nocnej zmiany bluesa,on jeden nie postradał zmysłów i czuwa nad trzeźwością projektu,ty nic nie czujesz i nie rozumiesz nadchodzących zmian.Tak bardzo się boję czasu przeszłego a jestem u jego bram,coraz więcej we mnie zmarszczek i staję się starą kobietą,której nic już nie czeka.Wiem, pozwalasz mi wierzyć.Jestem beznadziejna.Uwierzyłam ci już dawno.Właśnie tego chciałeś dla mnie w obronie przed strachem,że jestem zbyt słaba.Tak.To zapamiętałam dobrze.

,,,wszystko jest tak jak było wczoraj-smutna dal i retrospektywa nie dla ciebie-ty jej nie rozumiesz albo tylko udajesz.Szkoda czasu na słowa i szkoda czasu na wiersze,nimi jeszcze nikt się nie najadł.Wiem.

,,,wszystko jest tak jak chciałeś.

Nie ma więcej słów.Nie ma mnie więcej.

sobota, 2 stycznia 2010

zapisana

,,,zapisana w gwiazdach niczym kosmiczna odyseja i nocna wyprawa po złote runo,niepotrzebna nikomu choć pozornie niezastąpiona,witana krzykiem i serią gwałtownych pchnięć,bez dotyku który miał leczyć wszystkie skaleczenia.Z cudowna diagnozą pod pachą-nie do wyleczenia ten przypadek-bo jak wyleczyć może kogoś specjalista od umniejszania własnych win?
Patrzę jak rosną paznokcie i włosy,jak czas odbiera mi wrażliwość na jutro,jak śnieg i jego biel przestają wystarczać do pokrycia wszystkich ran.Kiedy cierpka krew smakuje wciąż lepiej i lepiej.........
........i kiedy bez szansy na zmianę należy pogodzić się z bólem.
Beznadziejnie.
Każdy wybór to ohydna prowokacja i daj sobie spokój z czytaniem jeśli nie rozumiesz.........
,,,zapisana w gwiazdach nocna odyseja.Mroczne widmo jutra w pogoni za wczoraj-poplątana układanką dni.
Bez siebie-z sobą.
Truizm,który zabija.

piątek, 1 stycznia 2010

zwyczajnie

,,,zwyczajnie.Bez ostrzeżenia i próbnego lotu-wpadamy w korkociąg myśli,rozpaczliwie łapiąc się wspomnień,ostatniej nocy,pustej butelki.Noc niczym głodny kruk rozpostarła już skrzydła,przysiadła na chwilę w ogłupiałym transie,ze spojrzeniem pozbawionym sensu,a ja....

,,,zwyczajnie.Budzę się rano z planami na dziś,na jutro,przebiegle i ciągle wierząc,że można oszukać czas.Naiwna.mała dziewczynka.
Bez cienia,bez twarzy i nawet bez zapałek.Czym rozświetli mrok?Czym ogrzeje dłonie?

,,,zwyczajnie.Zasypiam na drugie sto lat.Pod skórą mam zamknięte oczy i we śnie tak trudno je otworzyć.Może i lepiej....

,,,zwyczajnie.Nie zobaczę śmierci....

środa, 30 grudnia 2009

jak odróżnić?

,,,to nie jest takie proste-żyjesz i każda decyzja jaką podejmujesz dotyczy nie tylko ciebie
on
ona
one
cały świat zamknięty w kilku słowach niczym pocztówka z wakacji
nie myśl sobie,że wszystko ci wolno-biegnij za marzeniem ale nie depcz wczorajszego dnia
może to był najlepszy z twoich dni?skąd wiesz-co czai się za rogiem?
,,,to nie jest takie proste-chciałbyś ale to jak chwilowy egoizm
jak odróżnić go od od pragnień i łoskotu serca?
jak uczynić przestrzeń między tobą a mną?
jak przekonać się o własnym przeznaczeniu,,,
on
ona
one
cały świat jest jak jedno niewielkie pudełko,kurczy się z wiekiem i mieści coraz mniej ciebie
,,,chyba zaczynam rozumieć
i bać się

coraz szybciej dzieje się jutro ...




wtorek, 22 grudnia 2009

anioły

,,,przybywamy zawsze za późno i w miejsca,w których nikt nie czeka-dostają ci którzy nie potrzebują i trafia się tym,co nie zasługują.Ci,którzy warci-czekają długo i czasem ciągle na próżno.Aksamitne motyle łask nie spieszą się ku dobrym-ćwicząc ich w pokorze i cierpliwości.A przecież są tak niedaleko,na wyciągnięcie myśli i pamięci serdecznej.Moje utracone dzieci powracają do mnie i od niedawna mam siłę o nich myśleć.Już nie ukrywam bólu.Już nie zasłonisz mi ust,już nie słucham drwin.Już dojrzałam by opłakiwać cierń.I stratę.

Tak.Przychodzą znikąd ale tak wiele zależy od ich obecności i nie pojmie tego ktoś kto nigdy ich nie pragnął.Motyle o twarzy tak podobnej do mojej twarzy.Bez imion-bo nie zdążyłam ich nadać w natłoku łez i ostrych kolców.

Może kiedyś pozwolą się przytulić.
Bardzo za tym tęsknię.

piątek, 18 grudnia 2009

krzyk

,,,nienazwane.Krzyk zastyga tworząc mroczna zawiesinę bólu nie do zniesienia i ponad głowa pozostawia różowy krążek.Musisz zamknąć oczy aby go zobaczyć.Tak jak ci co byli przed tobą,tutaj,w tym samym bólu.Nikt cie nie widzi,nie istniejesz dopóki nie zaczniesz cuchnąć.Jak żałosna manifestacja cierpienia,którego nikt nie ma odwagi zauważyć.To świat różowych sukienek,butów z idiotycznie wyciągniętymi czubami i fluidu bez którego nie wolno opuścić domu.To świat tabletek na wszystko i przeciw wszystkiemu-tylko samotność jakaś taka...jak zawsze nie do ogarnienia.Na nią nie można znaleźć leku poza drugim człowiekiem ale o to przecież najtrudniej.

Łatwiej polecieć w kosmos.
I żyć tak jakby było się trupem,,,,,

czwartek, 10 grudnia 2009

chciałam

,,,chciałam napisać wiersz ale nie mam siły.Nie zmęczenie,nie senność,nie cisza....Nie wiem.Nie pamiętam.Nie czuję.Nie chcę.

wtorek, 8 grudnia 2009

wiem

,,,wiem.Nie jest łatwo oddychać nie mając płuc i rozmawiać z zaszytymi ustami,nie jest łatwo widzieć mając kataraktę i słuchać kiedy wokół jedynie milczenie.Nie jest łatwo frunąć ze złamanym skrzydłem kiedy ból odbiera resztki godności i kiedy walczy się z wrodzonym odruchem wymiotnym.Wiem.Nie jest przyjemnie patrzeć na głodową śmierć z drożdżówką w dłoni i rozumieć więcej niż innym się zdaje.że rozumiemy.Nie jest łatwo zrezygnować z siebie,nie myśleć o lęku kiedy niczego już nie ma.I kochać niezmiennie kiedy się wydaje,że to niemożliwe.Wiem.Nie jest przyjemnie być poza sobą samym.W dolinie pełnej rozterek.Kiedy iluzja zdaje się być namacalnym dowodem.Miracle of love-wiem,że nie wierzysz w cuda,,,



http://www.youtube.com/watch?v=mXc7LKxBV-w

nie szukaj odpowiedzi

,,,świat się nie kończy.Jedynie ty zasypiasz cicho i bez słów podążasz w jedna z mrocznych galaktyk.Białe zaczyna szarzeć,czarne już nie razi swoja wymownością.Czas jest niczym a ty poznałeś jedynie jego marny obraz-odbicie w lustrze dni i nocy.Bez niej będzie ci lepiej.Nie pytaj o powód tamtych łez bo wiele razy chciała o nich opowiadać ale nie słuchałeś...teraz już za późno.Nie pytaj o przyczynę-wszystko się kończy jeśli nie ma powodu by istnieć.Ona była ptakiem,który na moment przysiadł na twojej dłoni.Myślałeś,że dana ci jest na zawsze?Nadzieja i ta życiowa mądrość,że to co najważniejsze pozostanie dla oczu ukryte.Że każdy z nas ma tylko jedna szansę.Jedna drogę.
Świat się nie kończy.To twoja noc i twoja droga do tamtych dni,tamtych słów.Jeśli je odnajdziesz być może i ona wróci.Czysta i taka,jaką pamiętasz.Trochę twoja.Nie szukaj odpowiedzi-odpowiedzią jest twoja przeszłość i każdy dzień w którym byłeś sam.Dziś już nie warto pamiętać.I tak nosisz ją w sobie.....

sobota, 21 listopada 2009


,,,tak bym chciała niczego nie popsuć,przejść czysta przez każdy z zakątków sumienia,nietkniętą mieć skórę i żadnych niedobrych wspomnień nie zabierać ze sobą.Tak bym chciała zetrzeć stare tatuaże i nieprawdziwe przysięgi.Nie umiem.Wczoraj ciągle kroczy za mną.
,,,przywiązana do samej siebie-zbyt szybko tracę oddech...........zbyt szybko spalam się bez płomieni,,,





piątek, 20 listopada 2009

NADZWYCZAJNOŚĆ

,,,NADZWYCZAJNOŚĆ ZACZYNA BYĆ UDRĘKĄ.WIEM I CZUJE A JEDNAK TO CIĄGLE ZA MAŁO PONIEWAŻ NIE MA NIKOGO,KTO BY ZAUWAŻYŁ I DOCENIŁ.KTO MÓGŁBY POTWIERDZIĆ TEN CUDOWNY DAR.NADZWYCZAJNOŚĆ DLA SAMEJ SIEBIE PRZESTAJE BYĆ PRAWDZIWA.DLATEGO PISZĘ.CHCIAŁABYM OTULIĆ SIĘ TWOIM ZACHWYTEM,BUKIETEM CIEPŁYCH SZEPTÓW,DROBNYCH KŁAMSTW,ŻE JESTEM PIĘKNA CHOĆ PRZECIEŻ NIE JESTEM.MAM LUSTRA-WIEM JAK WYGLĄDAM.POTRZEBUJĘ WIEDZIEĆ,ŻE MNIE WIDZISZ I ŻE PATRZYSZ NA MNIE.ŻE MOGĘ NIC NIE MÓWIĆ A TY I TAK USŁYSZYSZ.NADZWYCZAJNOŚĆ ODDAM Z CHĘCIĄ ZA ŁYK ŚWIATŁA.ZA CIEBIE I ZA MNIE,KIEDYŚ...........

poniedziałek, 16 listopada 2009

wirus

,,,śmiertelny wirus-potrzeba życia,jak mam go zagłuszyć?Jak zniszczyć w zarodku?Ból,żądza,głód,,,Nadzieja umierająca na moich rękach,skóra którą rozcinam własnoręcznie w poszukiwaniu wrośniętego włosa,zagubionego wiersza,,,,sporo krwi w wannie,słabnę gwałtownie choć skóra nie czuje wiele.Śmiertelny wróg-potrzeba czucia o której wszystkim opowiadam,wbrew nowemu dniowi bez najważniejszego faceta w moim życiu i każde poszukiwanie to poszukiwanie właśnie jego,kiedy już nie mam słów i kiedy próbuję zasnąć w środku dnia.
To,co dawno już na mną-nie może odejść,wiem,że to źle ale karmie głód i żal,podsycam brak,,,
,,,śmiertelny wirus,moje życie-prowadzi mnie w głąb odwiecznej zagadki,czarnej dziury w której i tak nie ma żadnej odpowiedzi.Skąd we mnie tyle z wczoraj.Jutro nie istnieje.Nie ma takiej nici,która mogłaby mnie pozszywać,przegryzę każdą by bolało jeszcze mocniej,,,