...ten nierealny świat jawi się w milionach małych,nieistotnych rzeczy-nie jest prawdziwe to,co widzisz i co czujesz.Spętanie jest tak idealne,że nawet go nie zauważasz.........Przenikają się światy i okna pozostają dla nich otwarte.Nie jesteś najważniejszy i wszystko jedno jaką tabletkę wybierzesz-doczołgasz się do końca tej opowieści pewny,że to finał.........o,nie!
Opowieść zacznie się na nowo.
........z tobą lub bez.
...można prześnić życie,w cudzych ramionach błądzić po odległych galaktykach,można śnić sen o miejscach,w których nas nigdy nie będzie i czekać aż skóra zmieni kolor i odpadnie od kości.
Można umierać z tęsknoty i nigdy nie doświadczyć bliskości, skarżyć na jej brak a jednak wybierać samotność,można czytać w cudzych myślach a nie umieć zajrzeć we własne.
Można mieć serce czyste jak jedwabna przestrzeń a jednak nie znaleźć miejsca dla siebie-można nie pasować do żadnego z pudełek.
Można nie móc oddychać ze smutku,codziennie budzić się z takim samym przeświadczeniem,że to już było................
Można po kawałku stąd odchodzić,niezauważenie dla wszystkich znikać i nie mieć nadziei,można pogubić wszystkie słowa i wyrzucać ich z siebie coraz więcej a jednak nie poczuć ulgi......
Można zawrócić z każdej drogi...
Można zasnąć i niczego więcej nie chcieć.........
...zbieram odbicia w lustrach,szybkie,śmiałe płomyki,pachnące wstążki dni i obietnice jutra bez łez.Zapamiętuję nie tylko to,o czym ty mówisz,że prawdziwe,,,,dużo,dużo więcej jest we mnie niż zechciałeś podarować.Dziś śpiewam jasnym blaskiem,innym niż przed laty,dziś płonę i pachnę inaczej.W sejfie mego serca miejsca coraz więcej-w niezgodzie a arytmetyką i logiczną ziemskością.Nie boję się.Pierwszy,nowy dzień-nie ma śladu po łzach,za późno na ból.Już nie pozwolę wrócić,nie pozwolę dotknąć się tak dotkliwie.Jestem po to,by mnie kochać.Jestem po to,by kochać.Nie wchodzi w grę inna opcja.Zły czas minął i nie ma do mnie dostępu.Możesz myśleć i mówić co chcesz,dla mojego dobra...
Już nigdy nie powtórzę tamtych słów...............
...nie czuj się zbyt bezpiecznie bo w jednej sekundzie,krótkiej niczym mrugnięcie powieki ...możesz nagle doświadczyć całej swej małości.... bo znikną rzeczy,które dawały oparcie
...nie ufaj zbytnio swoim oczom gdyż najważniejsze zawsze pozostanie dla nich ukryte i nawet jeśli myślisz,że wiesz więcej niż inni
dla wielu ciągle pozostaniesz głupcem
nie jesteś niewinny
choć dostrzegasz w innych winę tak potężną,że często nie mają jej siły nieść
i bawisz się swoją świętością jakby była czymś co ma wartość-choć przecież jest inaczej
nie czuj się zbyt bezpiecznie w swoim świecie
bo ten świat nie cierpi błaznów i toksycznych drani
spójrz czasem w lustro
ono niczego nie odbija poza krzykiem
...mogło być inaczej.Ale nie pytaj bo nie wiem jak-mogło być.Kiedy już się dzieje i tak chodzimy jak we mgle,po omacku określając siebie i to,co obok nas.Nie ma jednej recepty,jednej metody i tego samego szlaku dla wszystkich.To byłoby zbyt proste.Póki żyjemy ,,,,dzieje się w nas decyzja,jakiś wybór,każdy zakręt i oddech są dziełem chwili,jednej sekundy,jednego buntu i nagłej goryczy.Czasem to jet zemsta a czasem gonitwa za naszą tęsknotą.............za czymś,czego nie dostaliśmy nigdy.Nie zrozumiesz tego,nie wysilaj się.Widzisz tylko to,co chcesz zobaczyć..................reszta nadal pozostanie wierszem.
...liczę palce,ślady po ugryzieniach,słone krople na zimnym czole,potrząsam dłonią i patrzę jak spadają,,,,jedna po drugiej w przepaść niepamięci,w otchłań jutra w którym ciągle jeszcze nie ma nas....bo jesteśmy jeszcze tu,uwiązani i ślepo posłuszni
to oczekiwanie nigdy nie było przyjemne i właściwie trudno się przyzwyczaić do takiego stanu,w którym czas i przestrzeń mieszają się ze sobą....
tak,to reakcja na zbyt jasne światło,na kolejny ząb,który wypadnie,na przypaloną nadzieję.....bo wszystko się może zmienić ale nie ona...........
...zamknąć oczy,złapać się wiatru,podnieść stopy wysoko.....jeszcze raz,jeszcze raz,nie pytając co stanie się za chwilę,nie patrząc w dół bo na dole kończy się wszystko.Czekam.Zasłaniam usta aby nikt nie słyszał krzyku.Robię tylko jeden krok.Spadam...........
...można zapomnieć dawne zdarzenia,twarze zatrą się i głos odejdzie w niepamięć jak opowieść na dobranoc odświeżana przez babcię.Wyblaknie niezłomna wola,przestanie stać na straży tamtych dni,odpuści sobie kolejny rok trwania w niemocy,przebiegnie przez jezdnię na czerwonym świetle,nie zauważy jednego z aut,nie poczuje wiele-mocne uderzenie,pchnięcie,ścisk.................powróci jeszcze na moment w znajome miejsce na jego szyi aby potem już zupełnie swobodnie wyrzec się wstydu,marzeń i swej natury.Można zapomnieć siebie-tak jak się zapomina tablicę mendelejewa,można pozwolić sobie na minimum-niedbale myśleć,niedbale czuć,niedbale być.To nieprawda-że ktoś może zdecydować za nas.Nie prawda,że odnajdujemy szczęście w tysiącu drobnych rzeczy-tam odnajdujemy je kiedy już jesteśmy szczęśliwi a te proste odkrycia udowadniają nam,że mamy dokładnie to,co czyni nas szczęśliwymi.Można iść przed siebie i nie myśleć o jutrze,można iść i nie myśleć o wczoraj ale ja tak nie umiem,nie chcę.Wiem,że można.Nie rozmawiać,nie chcieć,nie robić tylu rzeczy.I robić inne.Można zapomnieć dawne zdarzenia i nie umieć wybaczyć.Ja zbliżam się do tego miejsca dość gwaltownie.Puszczają kolejne bramy,zasieki ranią nogi i palce,noc nie mija o świcie.Nie wiem co jest tam- dokąd idę.Nie wiem nawet,po co....żeby wybaczyć,kopnąć,plunąć w twarz?Można zapomnieć dawne wydarzenia.Można o nich nigdy nikomu nie powiedzieć.Lepiej jednak pamietać..............by ktoregoś dnia wyruszyć w tę podróż..................
...nawet jeśli starasz się ze wszystkich sił nie potrzebować niczego-nie staniesz się bardziej odpornym,nawet jeśli niczego nie można ci odebrać bo nie masz niczego.Nawet jeśli otoczysz się zieloną łupiną,
twardym i nieprzystępnym imieniem,zranią cię i tak i wytkną każdy błąd,jaki próbowałeś ukryć.Nie potrzebować wiele to nie znaczy nie potrzebować miłości,cieplej dłoni obok twarzy i herbaty z cytryną kiedy wracasz do domu.Nawet jeśli starasz się ze wszystkich sił,,,,,,,pozostaniesz samotnym.Jak orzech,którego łupiny już nikt nie jest w stanie rozbić.Zielona trawa,białe stokrotki,niemi świadkowie.Towarzysze podroży...............
...to wcale nie jest tak daleko,pod niebieską tęczówką,delikatną i miękką,pomiędzy cierpka rosą a zieloną trawą-właściwie całkiem blisko,z zaskoczenia,nie domknięcia,w pól zdania,kiedy czujesz,że wszystko już zrobione,powiedziane i nazwane...............
to nie jest tak daleko
jeśli zamkniesz oczy i przestaniesz widzieć-poczujesz bardzo wyraźnie
w całej galaktyce nikt nie jest bardziej samotny od ciebie
w tej sekundzie jesteś najbardziej żałosną istotą,jaka widziano
więc przestań się zastanawiać
po prostu zacznij żyć
...przetrącona chęć trudna jest do zagojenia,nie zrastają się dni ani
wczorajsze ślady po wymierzonych policzkach,łatwo jest nadgryźć sens,przenieść go na bezludna wyspę-gdzie nie ma nikogo poza samym sobą..........złamany własny obraz trudny jest do wyleczenia-krzywe lustro niczym cienka koszula,przylega ciasno do nieładnego ciała a a oczy staja się coraz bardziej nie-niebieskie
...przetrącona chęć trudna jest do zagojenia,z każdym dniem,oddechem,przestaje być potrzebna do życia,przestaje być wymagana na końcowych egzaminach
...naderwane ucho,złamany nos,puste wiadro........myśli przestają wystarczać,chcielibyśmy znowu czuć a a świat jak bezczelny szyderca obraca przeciwko nam każde nasze słowo
............
pęknięta czaszka dni coraz mniej zatrzymuje dla siebie i nawet wyspane skrzydła odmawiają lotu.......
...to jest jak strzał w czaszkę,w jedno z tych ciepłych miejsc za uchem.Jak porażająca myśl,że bolą cię nawet włosy,jak otwarcie oczu pod wodą..............Nie myślałeś nigdy,że możesz nie mieć racji,że gadasz bzdury,że jesteś po prostu głupi?
Nie?
...ja myślę o tym bez przerwy.Że może to nie ta ścieżka,że może imaginacja przerosła rzeczywistość,że nie wolno mieć za wiele nadziei.Nie myślałeś nigdy,że każdy jest inny i na tym polega urok.
...to jest jak nagła świadomość własnego ograniczenia,niedoskonałości i wielu braków.Uderzenie takiej myśli czuje się dotkliwie,prawda?
Potem już tylko lustra wskazują nam drogę.........
...Kiedy brakuje słów,kiedy nikt nie chce moich słów,kiedy wydaje się,że ktoś mnie zamyka w słoiku,takim z grubego szkła gdzie ani dżwięk ani blask,ani ciepło..........kiedy tyle mam do powiedzenia a słyszę,że to niemądre..........Kiedy idę i nie wiem dokąd,kiedy nie mam siły iść a przecież wiem,że muszę,kiedy zasypiam i tak chciałabym na zawsze bez możliwości obudzenia,kiedy na wszystko jest za późno,kiedy za wcześnie na sen i na myślenie o dnie,kiedy jestem a czuję jakby mnie nie było,kiedy chcę a nie dostaję,kiedy w mojej bezsilności pragnę by ktoś mnie podtrzymał a słyszę jedynie jak bardzo jestem leniwa,kiedy próbuję się znieczulać a wiem,że nie powinnam,kiedy omija mnie to,co chciałabym zatrzymać,kiedy już nie chce niczego a przecież chcę tak wiele,kiedy nic nie rozumiem a powinnam wszystko,kiedy świat mnie postrzega przez pryzmat tego,co jest widzialne,kiedy czekam a przecież nie mam już na co,kiedy wiem-bo to usłyszałam,że będę płakać jeszcze wiele razy a przecież chce być szczęśliwa,kiedy budzę się w środku nocy i dociera do mnie własna schizofrenia myśli,kiedy zasypiam z kolejnym wierszem pod paznokciami,kiedy krew przestaje krążyć,kiedy serce bije ale już po drugiej stronie bluzki,kiedy zegarek traci wskazówki na wiosnę,kiedy czuje,że czeremcha pachnie tak,jak 17 lat temu,kiedy mówisz mi,że jest kilka warunków,kiedy zaczynam mieć pewność,że mówisz serio.............................................
.....................................................wtedy właśnie ostatni raz przyznaję się do samej siebie.................
...dobrze jest się przekonać,poczuć pewność,zaspokoić tę lukę,szczelinę w podświadomości,nienazwanie.Wspaniale jest wiedzieć co dzieje się obok.Za tobą.W tobie.We mnie.To nic wielkiego ale daje gwarancję istnienia,że się jednak jest choć lustro tego nie potwierdza.Nawet gdy ktoś czyta cudze e-maile,niezbyt trafnie nazywając rzeczy po imieniu-nawet gdy siano,które miało schnąć-gnije.Tak.Dobrze jest nie musieć wymyślać wielu rozwiązań.Wystarczy to jedno.
...blask i tak dostanie się do wnętrza,choćbyś nie chciał i tak znajdzie,,przewróci,dokopie...........
potem będziesz zdziwiony,że tak łatwo poszło,bezboleśnie i nawet podobne było do drapania po plecach
a widzisz-teraz niczego nie rozumiesz
...wiersze są głupie i nikomu nie potrzebne,prawda?
i ja jestem jak one
przezroczyste,matowe,żadne..........
lepiej się czujesz wiedząc,że ja wiem?
mam nadzieję,że każde słowo
znalazło już swój dom............
jak czerwona biedronka
na zbyt wielkiej plaży
...tak,to nie jest mądre tak oddychać żeby bolało
wiem a jednak pociąga mnie chłód,ostra jak żyletka lekkość,spadające minuty
ty wiesz lepiej,tak gładko odnajdujesz się w czasoprzestrzeni,umiesz rozsądzić co dobre a co złe
czasem ci zazdroszczę pewności,
gwałtowności po której nigdy nie nadchodzą skrupuły
i odwagi w głoszeniu własnych racji
...tak,to nie jest mądre tak myśleć by nigdy nie być pewnym
wiem a jednak ciągle próbuję i ciągle wszystko wygląda tak samo
to takie proste
a jednak ciągle zbyt trudne
,,,wymyka się w z moich rąk światło poranka i nie potrafię zatrzymać blasku choć to takie proste rozłożyć palce,przyciągnąć ku sobie
mija zbyt szybko chwila w której czuje spokój
potem już tylko napięcie ścięgien
ból w przedramieniu
zgrzyt
dźwięk klucza
twoje słowa
zapach
świt
w którym nie ma miejsca na czułość bo w nas jej już nie ma
,,,nie umiem zatrzymać tego uczucia-w które chciałabym wpisać siebie
i ciebie
zasypiam i budzę się do innego
wymiaru
nie wiem gdzie mogę znaleźć słońce
i deszcz który zmyje z twarzy resztę wczorajszej mnie
...znika czerń,biel,czerwień-znika światło,cień,puls i szelest rzęs,znikam i zapadam się w odmęcie nieważkim,pulsującym,nijakim
nie ma lekarstwa na taki stan-kolejny gwóźdź mniej boli,łatwiej przenika przez tkankę
kalectwo do śmierci,stan ciągłego uśpienia,gdy ciało żyje a nie może wydostać się z cienia
jesteś
jestem
nie ma cię
nie ma mnie
nigdy mnie nie było
dwa serca rozdziobane przez głodne szpaki
chciwe łatwej zdobyczy
dziś smutny uśmiech i przyklejone krzywo wąsy
i dzieciak,który udaje mężczyznę
i kobieta,która ciągle jest
dzieckiem
dlatego wierzy i tak łatwo ją zranić
dlatego ciągle
nie umie
odchodzić i żegnać
...spełnia się marzenie,sen znowu się budzi mimo nocy,która dawno za mną,biegniesz przez moje serce splątaną serpentyną dni,krwią znaczysz nowy szlak,zanim minie noc-mnie już tu nie będzie,wskoczę w inny wymiar gdzie nikt mnie już nie okłamie,nie zrani....
...spełnia się marzenie,sen już nie śni się wcale,budzimy się z narkotycznej próżni,maluję usta tą samą szminką,on zrywa dla mnie kwiat wracając do domu i myśli tylko o mnie,,,
...spełnia się sen o mojej victorii
nie obracaj kartki na kolejna stronę
...tam niczego już nie ma